Ostatnie miesiące były dla mnie wyjątkowo intensywne. Prowadząc firmę, łączę na co dzień kilka ról: przedsiębiorcy, stratega, konsultanta i mentora. Ten miks sprawia, że każdy tydzień jest pełen spotkań biznesowych, pracy z klientami oraz projektów wewnętrznych, które rozwijają markę Mamy Strategie.
W tym zabieganym czasie wreszcie przyszedł moment, na który czekałem od dawna – moment, w którym „Projekt X” przestał być tylko roboczą nazwą i zapowiedzią w wąskim gronie, a stał się realnym bytem. W czwartek, 13 listopada, powołałem do życia fundację, która od teraz będzie jednym z filarów działalności firmy. To dla mnie coś więcej niż kolejny projekt – to naturalne przedłużenie wartości, w które wierzę zarówno jako przedsiębiorca, jak i człowiek.
Skąd potrzeba stworzenia „Projektu X”?
Kilka lat temu, rozmawiając z bliskimi współpracownikami i znajomymi, coraz częściej wracaliśmy do dwóch powtarzających się wątków. Z jednej strony widzieliśmy ogromny potencjał młodych ludzi wchodzących na rynek – ambitnych, ciekawych świata, świetnie poruszających się w środowisku cyfrowym, ale często pozbawionych struktury, praktyki i wsparcia mentorskiego.
Z drugiej strony obserwowaliśmy realne potrzeby firm, które gubią się w świecie marketingu cyfrowego, zalewanych sprzecznymi komunikatami i modami: tu social media, tam performance, gdzie indziej branding, a w tle jeszcze automatyzacje i sztuczna inteligencja. W efekcie wielu przedsiębiorców działa reaktywnie, bez klarownej strategii, skacząc od jednego rozwiązania do drugiego.
Właśnie wtedy narodził się „Projekt X” – robocza nazwa pomysłu na coś, co połączy świat młodych talentów z potrzebami biznesu. Ten projekt dojrzewał razem ze mną, z moimi doświadczeniami, porażkami i sukcesami. Kiedy powstała marka Mamy Strategie, stało się jasne, że nie chcę, abyśmy byli tylko firmą działającą „dla klientów i faktur”.
Od początku czułem, że obok pracy komercyjnej powinniśmy realizować także cel społeczny. Fundacja jest odpowiedzią na tę potrzebę: wprowadzenia do obiegu czegoś, co daje realną wartość nie tylko firmom, ale też ludziom, którzy dopiero budują swoją zawodową przyszłość. Chodzi o stworzenie środowiska, w którym młode osoby mogą uczyć się marketingu na prawdziwych wyzwaniach, a przedsiębiorcy otrzymują spójne, przystępne wsparcie strategiczne.
Dwa światy, które warto połączyć
Od lat obserwuję dwie równoległe rzeczywistości. Młodzi, ambitni ludzie chcą wejść do świata marketingu, ale często nie wiedzą, od czego zacząć. Mają energię, pomysły, naturalne wyczucie narzędzi cyfrowych, jednak brakuje im uporządkowanej ścieżki, konkretnej praktyki i kogoś, kto pomoże poukładać kolejne kroki. Jednocześnie wielu przedsiębiorców czuje, że „powinno coś robić w digitalu”, ale nie ma czasu ani kompetencji, by przeanalizować, co jest dla ich biznesu naprawdę ważne, a co jest tylko kolejną modą. Stąd biorą się działania prowadzone bez strategii, pod wpływem impulsu lub tego, co akurat „wszyscy robią”.
Patrząc na to z boku, coraz mocniej utwierdzałem się w przekonaniu, że te dwa światy można – i trzeba – połączyć. Zamiast narzekać na brak specjalistów czy brak zrozumienia marketingu, lepiej zbudować przestrzeń, w której młodzi uczą się poprzez realne projekty, a firmy korzystają z uporządkowanego, eksperckiego wsparcia. Fundacja ma być właśnie takim miejscem spotkania – pomiędzy potencjałem a potrzebą, ambicją a praktyką, wiedzą a wdrożeniem.
Fundacja jako filar Mamy Strategie
Decyzja o powołaniu fundacji nie była impulsem, tylko efektem wielu rozmów, analiz i doświadczeń. Chciałem, aby była ona organicznie powiązana z tym, co robimy na co dzień w Mamy Strategie, a nie oderwanym bytem funkcjonującym „gdzieś obok”. Dlatego fundacja jest pomyślana jako jeden z filarów firmy: przestrzeń do wymiany wiedzy, komunikacji i praktyki, miejsce, w którym to, co robimy dla klientów komercyjnych, przekłada się na rozwój młodych talentów oraz wsparcie mniejszych biznesów. Jej misja jest jasno określona: wspieranie młodych ludzi w wejściu do świata marketingu oraz pomoc biznesom w budowaniu skutecznych strategii cyfrowych.
Kierunki działania i praktyczny wymiar misji
W praktyce ta misja przekłada się na kilka kluczowych obszarów działania. Po pierwsze, kompleksowe przygotowanie do pracy w marketingu. Chcemy tworzyć programy, które odpowiadają na realne potrzeby rynku, a nie są kolejną porcją teorii. Oparcie o case studies, praca na przykładach rzeczywistych firm, kontakt z aktualnymi trendami i narzędziami, rozwijanie konkretnych umiejętności cyfrowych – to elementy, które mają sprawić, że uczestnicy nie tylko „wiedzą więcej”, ale realnie więcej potrafią. Efektem ma być gotowość do pracy, którą można pokazać w portfolio, w rozmowie rekrutacyjnej czy we własnych projektach.
Po drugie, istotnym elementem działalności fundacji będzie mentoring i wsparcie na kolejnych etapach rozwoju. Z doświadczenia wiem, że wiedza bez kontekstu często nie wystarcza. Nieraz jedna dobra rozmowa z osobą bardziej doświadczoną potrafi zmienić kierunek kariery, urealnić oczekiwania albo otworzyć oczy na nowe możliwości. Dlatego chcemy tworzyć programy mentoringowe, indywidualne konsultacje rozwojowe i wsparcie w planowaniu ścieżki kompetencji. Chodzi o to, by młode osoby miały z kim skonfrontować swoje pomysły, otrzymały konstruktywny feedback i poczuły, że ktoś realnie towarzyszy im w drodze, a nie tylko ocenia z boku.
Po trzecie wreszcie, fundacja ma wspierać biznes w obszarze strategii cyfrowej. Szczególnie bliskie są mi firmy mniejsze, często bez rozbudowanych działów marketingu, które na co dzień mierzą się z bardzo konkretnymi wyzwaniami: brakiem czasu, ograniczonym budżetem, nadmiarem możliwości i sprzecznych rekomendacji. W ramach fundacji chcemy oferować konsultacje, pomoc w budowie i weryfikacji strategii marketingowej, wsparcie w wyborze priorytetów i narzędzi dopasowanych do etapu rozwoju firmy. Celem jest odejście od „gaszenia pożarów” na rzecz marketingu rozumianego jako integralna część strategii przedsiębiorstwa. W tym obszarze widzę też ogromny potencjał do łączenia świata młodych specjalistów z potrzebami biznesu – w formie projektów, programów stażowych czy wspólnych inicjatyw.
Perspektywa rozwoju i zaproszenie do współpracy
Powołanie fundacji to dopiero pierwszy krok. Przed nami dopracowanie programów merytorycznych, budowa zespołu mentorów i ekspertów, nawiązanie współpracy z partnerami, uczelniami i organizacjami oraz rekrutacja pierwszych uczestników do pilotażowych edycji. Nie traktuję tego projektu jak jednorazowej akcji, ale jak długofalowy proces, który będzie rozwijał się etapami. Kluczowe jest dla mnie, aby na każdym z tych etapów pozostać wiernym pierwotnej idei: realnemu wsparciu młodych ludzi i firm, a nie tworzeniu atrakcyjnych prezentacji bez pokrycia w rzeczywistości.
Jeśli jesteś młodą osobą, która chce wejść do świata marketingu, reprezentujesz firmę poszukującą wsparcia w obszarze strategii cyfrowej lub widzisz przestrzeń do współdziałania przy projektach fundacji, zapraszam do kontaktu. To dopiero początek, ale wierzę, że będzie to początek czegoś ważnego – zarówno dla mnie, jak i dla osób oraz organizacji, które dołączą do tej inicjatywy.

